#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń


 

"Tyle ważnych rzeczy dzieje się obok nas, choć o tym nie wiemy."

Doskonały marketing tej książki nie pozstawiał mi cienia szansy, aby ta książka mnie ominęła. Byłam zachwycona pracą jaką wykonało wydawnictwo Moondrive podczas wydawania tej książki. Od razu wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że promocja tej książki to dopiero początek. 

Ta książka jest po prostu przepiękna, i nie mówię tego w konteście jej wyglądu, chociaż owszem, projekt okładki i samo wydanie, bardzo mi się podoba, ale głownie mam na myśli jej treść i przesłanie jakie ze sobą niesie. "Wszyscy byliśmy za młodzi" chociaż bardzo smutnym, często wręcz dobijającym - jest pięknym obrazem okresu dorastania. Opisane dogłebnie i oddane, tak odczuwalnie emocje młodych ludzi, którzy stoją na progu dorosłości, w której już wiedzą, że ciężko będzie się im odnaleźć. Każdy z bohaterów, ma swoje problemy, cienie rzucane na ich życia. Zmagają się z tak wieloma przeciwnościami, ciężarem życia a wszystko oddane na kartkach tej książki, myślę, że bardzo łatwo pozwala to się zidentyfikować z bohaterami. Sama podczas jej czytania czułam, jakbym wróciła do czasów szkolnych. Ta książka przywróciła wiele wspomnień i po prostu ciężko jest się w nią, nie zaangażować emocjonalnie. Bardzo bym chciala aby ta ksiażka została wydana w czasach kiedy to ja chodzilam do szkoły i myślę, że mogłaby w tym czasie stać się moją biblią. 
Cieszę się, że osoby, które teraz odpowiadają wiekowi bohaterów, dostały szanse obcować z tą historią, może odnajdą w niej cząstkę siebie. 

Mamy naprawdę wielu bohaterów zamkniętych głownie w scenerri - szkoły, Dołów ( miejsca spotkań ) i ich własnych domów w których tak naprawdę, chyba żadno z nich nie chce przebywać. Każde z nich jest inne, każde radzi sobie z rzeczywistością na własny sposób, ale mogło by się wydawać, że każde z nich jest tak samo zranione. 

Chase - Chloe - Simon - Alison - Ivy - Josh.

Te imiona zostaną z wami na długo po lekturze, ponieważ ta historia daje książkowego kaca. Niestety też łamie serca - mi złamała, ale ciężko mi się na nią gniewać. Podarowała mi nostalgiczne parę godzin, w ciszy, zadumie, przeżywaniu i emocjach. Historia o dorastaniu, o zmaganiu się z problemami, z życiem, z niezrozumieniem, z samotnością i z samym sobą. To nie jest łatwa książka, ale jak najbardziej warta przeczytania. 

Z aspektów warsztatowych chciałam nadmienić, że oczarowały mnie porównania i opisy uczuć i bohaterów. W jaki delikatny, piękny i subtelny sposób można opisać kolor oczu, włosów czy sposób w jaki patrzy się na drugiego człowieka. Dla przykładu chciałam tu zostawić chyba najpiękniejszy opis uśmiechu jaki znalazłam na kartce jakiejkolwiek książki: 

"Chase Baford miał uśmiech jak szczęśliwe zakończenia, wiersze o miłości, cytaty nad łóżkiem, zarówno smutne, jak i wesołe, które rozwiesza się aby śnić o pięknie. W tym uśmiechu nie było ani odrobiny chłopaka, którego znała i którym Chase był (lub tak wszystkim się zdawało). Ten uśmiech był jasny i czysty, jakby zamknęło się w nim słońce."

Ciężko jest się w tej książce nie zakochać. To jest jedna z tych pozycji, przy których żałujecie, że nigdy nie przeczytacie jej już kolejny pierwszy raz. 
Naprawdę warta uwagi książka, które mi pomimo, że zostawi was w pewnego rodzaju smutkiem w środku, uwrażliwi was też na ludzi dookoła i zachęci do pochylenia się rzeczami istotnymi. 
Dla mnie w tym wszystkim najłatwiej było zindetyfikować się z Chasem, ale myślę, że każdy odnajdzie "swojego" bohatera w tej historii. 

Przesiąknięta bólem i smutkiem ale piękna i wzruszająca. Naprawdę warta przeczytania.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen