#6 Tylko ona została - Riley Sager
"Nawet więzienie staje sie pocieszające, jeśli jest to jedyna rzecz, jaką znasz."
Riley Sager powraca! Powraca w swojej glorii i chwale, powraca takim jakim lubimy go najbardziej. Totalnie pokręcony, totalnie doskonały.
"Tylko ona została", najnowszy thriller z pod pióra współczesnego geniuszu tego gatunku ( tak po cichu muszę przyznać, że osobiście trochę kocham Rileya ). Sager nie przestaje zaskakiwać, sama nie mogę się nadziwić jak on to robi. Jest to jego kolejna książka, różniąca się całkowicie od pozostałych a jednocześnie tak do nich podobna.
-Różniąca się pod kątem dobrania tematyki fabuły a podobna pod kątem jego bezdyskusyjnego talentu do tworzenia historii soczystych, ciekawych, pełnych plot tweestów, dopracowanych i wciągających. W przypadku jego najnowszego dzieła, nie jest inaczej.
Główną bohaterką powieści jest Kit McDeere. Zawieszona tymczasowo po przez zaniedbanie w pracy opiekunka. Do jej codziennych obowiązkóz przed zawieszeniem zależało karmienie, przebieranie, mycie oraz spędzanie czasu ze swoimi podopiecznymi, przy czym mówimy tu o osobach starszych.
Kit jest w silnej potrzebie powrotu do pracy, co motywuje ją do podjęcia się opieki nad Lenorą Hope w jej rezydencji Hope's end. Ktoś by mógł pomyśleć, o tak o nic nadzwyczajnego. Otóż nic bardziej mylnego.
Gdy podstarzała już Lenora Hope miała 17 lat, w jej rodzinnym domu doszło do szeregu morderstw w skutek których zginęła cała jej rodzina a... tylko ona została (tak, to jest tytuł hihi).
O Lenorze narastały plotki, stworzono też nie najmilszy wierszyk o wydarzeniach tej nocy, a głosy tamtej nocy zdawały się nigdy nie cichnąć, jednak nawet strach przed samą Lenorą i przed tym o co niej mówiono nie był w stanie powtrzymać Kit przez zrezygnowaniem z propozycji owej pracy.
Po mimo obaw i wielu "przeciw", nasza główna bohaterka trafia pomiędzy mury domu, w którego pomieszczeniach nadal czuć przeszywający zapach przeszłości.
Lenora cierpiąca na niemal całkowity paraliż, nie mogąco również mówić co nie pozwala jej również komunikować się z otoczeniem po za wystukaniem sygnałów za pomocą jej lewej - sprawnej ręki, zdaje się tylko egzystować, zdana na łaskę tych którzy przy niej pozostali, a jednak wraz z Kit odnajdują sposób aby staruszka, opowiedziała jej historię swojego życia i tej jednej morderczej nocy.
Naprawdę dużo się w tej książce dzieje. Początek książki jest leciutko przydługowy, ale daje nam to trochę uczucie jakbyśmy rozpoczynali jakiś bieg po nagrodę, zaczynamy powoli aby oszczędzać siły, potem stopniowo nabieramy tempa aby po czasie gnać do mety po wygraną - i to w tym dobrym znaczeniu ponieważ książka trzyma poziom na każdym jej etapie a w pewnym momencie, gdy przekraczamy połowe trasy, to już mamy twist za twistem, szok za szokiem i coś co naprawdę bardzo lubię - niespodzianki.
Bardzo lubię książki, które potrafią mnie zakoczyć bo dostaje wtedy jasny komunikat od autora - hej, postarałem się, przetarłem schematy w niekonwencjonalny sposób, nie poszedłen na łatwizne.
Ta ksiażka, jest ze wszystich Sagera najdłuższa, a do niemal samego końca nie umiałam obstawić kto tak naprawdę stoi za tymi wszystkimi morderstwami.
Miałam swoje strzały, ale nie miałam ani przez moment poczucia, że tak - to na pewno ta osoba, lepiej było by to określić, że miałam "domysły" ale nie miałam swojego "typu".
Bohaterowie są ciekawi, co intreresujące - w teraźniejszości obracamy się w dość ciasnym gronie bo samych bohaterów nie jest zbyt wiele - mamy główną bohaterkę Kit której partneruje Lenora (albo to w sumie Lenorze partneruje Kit), mamy pokojówkę, kucharza, dozorce i policjanta - każdy z nich ma swoją historię, swoje powody aby być tam gdzie jest i robić to co robi. Nie są to puste postaci, mają dusze i motywację, ciężko każego z nich ocenić zero-jedynkowo. Za plecami każdego z nich kryje się coś jeszcze - co daje nam jeszcze wieksze poczucie jakoby każda z tych osób mogłaby okazać się winna ( plus, we wspomnieniach poznajemy jeszcze rodzinę Lenory i ludzi powiązanych w tamtym czasie z Hope's end). ale żadna z postaci nie jest potraktowana po macoszemu, każda dostaje swój czas i okazje aby się z nią zapoznać, może polubić, może nie?
Ten kto czytał jakiekolwiek książki tego autora, tak naprawdę wie czego się spodziewać - naprawdę dobrej jakościowo i ciekawej historii, dobrze poprowadzonej i dopracowanej fabuły, plot twistw które po prostu wgniatają w fotel. Riley bardzo konsekwentnie i sprytnie buduje napięcie, mądrze napędza i rozpracowuje akcje, gość naprawdę ma do tego głowę. Jego hisorie są pełne całościowo, ale nie podane na tacy przez co autor traktuje czytelnika z szacunkiem, dając mu dużo czasu na błądzeniu w labrincie jego wyobraźni, daje możliwość dotarcia do punktu docelowego z satysfakcją, niczego nie ułatwiając po drodze, co jest o tyle ciekawe, że styl jego pisania wcale nie jest skomplikowany, jest bardzo dostępny i przyjemny. Nie wiem, może to jest ten jego klucz do sukcesu.
Nie trudno nie zauważyć, że ta książka mi się ogromnie podobała - chociaż tutaj małe zaskoczenie - tak czy inaczej nie trafia ona na pierwsze miejsce w moim ososbistym rankingu twórczości Rileya.
To miejsce niezmiennie zajmuje "Tylko przetrwaj noc" i chociaż wiem, że akurat ta książka nie cieszy się największym uznaniem czytelników Sagera - to mam swoje powody dla których okupuje ona pierwsze miejsce w moim serduszku - aczkolwiek "Tylko ona została" bije się o drugie, wraz z "Wróć przed zmrokiem" ale szala troszeczkę przechyla się na korzyść dzisiaj omawianej historii przez wzgląd na jej dopracowanie. Myślę, że autor naprawdę się nagłówkował aby tak sprytnie pomieszać wszystkie poszlaki i nadać tej historii kształ ostateczny.
Polecam mocno, nie tylko dlatego, że Riley to mistrz ale przede wszystkim dlatego, że jest to naprawdę dobra ksiażka, warta uwagi.
Czekałam na nowego Sagera i absolutnie się nie zawiodłam - w sumie to nawet nie brałam takiej opcji pod uwagę aby mogło by być inaczej ;)

Komentarze
Prześlij komentarz