#10 Kosiarze - Neal Shustreman

 



"Nie życzę ludzkości pokoju, wygody czy radości, a tego, by wciąż umierał skrawek naszej istoty, gdy stajemy się świadkiem śmierci drugiego człowieka i by ból empatii wciąż czynił nas ludźmi."


Do sięgnięcia po tę książka zachęcił mnie nie wątpliwy szał z nią związany. Naprawdę ciężko było się nie natknąć na polecajki czy to na YouTube czy to na Instagramie i w sumie tak wyszło, że źle wyliczyłam ilość książek do zabrania na okres świąteczny i trzeba było czymś zapełnić pustkę powstałą na skutek owej pomyłki, postanowiłam sprawdzić, o co tyle szumu, zakupić pierwszą część "Kosiarzy"i przekonać się, czy ten szał który opanował w ubiegłym roku internety ma przełożenie w rzeczywistości i muszę przyznać, że to była jedna z najbardziej fortunnych pomyłek w moim życiu bo do moich rąk trafiła jedna z najlepszych książek jakie miałam okazje przeczytać w swoim życiu. 

W świecie w którym ludzkość wygrała ze śmiercią naturalną cóż jeszcze może stanowić zagrożenie? Kiedy uleczyć można dosłownie wszystko, można cofnąć swoje lata i żyć wiecznie a choroby czy ból dawno przestały istnieć. Przynajmniej w teorii. W owym świecie jednak nie ma nieograniczonego miejsca do życia, jest go wciąż tyle samo a ludzi wciąż przybywa, trzeba więc przypilnować aby odesłać odpowiednią ilość mieszkańców Ziemi na ten drugi - wieczny świat i w obowiązku spełnienia tego zadania zostali zaprzysieżeni "Kosiarze". Kierowani prawem, zasadami, swoją moralnością i starymi tradycjami, dokonują oni żniw, ale ,że potrzeba jest coraz większa, kosiarze biorą pod swoją opiekę praktykantów, szkoląc ich na przyszłych popleczników Kosodomu - organizacji skupiającej żniwiarzy. 

Jako nowi praktykanci zostają wytypowani Rowan i Citra trafiając pod opiekę tego samego mistrza i od tej pory nic nie jest takie same, a rok przygotowań do egzaminu końcowego będzie obfitował z treningi, spiski i zdarzenia których nijak da się przewidzieć. 

Fabuła jest świetna, jest bardzo dobrze dopracowana, autor naprawdę miał łeb tworząc ten świat, szanuje za konsekwencje i ogromną kreatywność. Napisać taką książkę musiało nie być łatwo. Co prawda najciekawsza książka wydaje się być na początku, kiedy poznajemy świat, zasady w nim panujące i bohaterów, poźniej troszeczkę zwalniamy ale nie na długo. Fabuła jest pełna zwrotów akcji i naprawdę zaskakująca, do ostatnich stron nie wiemy czego się możemy spodziewać, książka prowadzi nas w taki sposób, że potencjalnie każde z głównych bohaterów może zostać wybrane i tak naprawdę wydaje się, że ostateczna decyzja zależy chyba od tego, jakie cnoty akurat bardziej przypadną do gustu ale to też nie jest takie oczywiste bo co rozdział zaskakują nas inne okoliczności, które na ową decyzję mogą wpłynąć.

Książka obfituje w wielowarstwowość znaczeń, nie jest to po prostu płaska historia z motywami fantastyki. Mamy tu do czynienia z ciężarem i przemyśleniami związanymi z decyzją o życiu i śmierci. Ciężar moralności i walka ze swoimi przekonaniami co oznacza walkę z samym sobą. Kim tak naprawdę jesteśmy? Do czego jesteśmy zdolni? Jak trudno jest być skromnym kiedy inni padają przed tobą na twarz. To naprawdę wielowymiarowa historia.

Bohaterowie nie zmieniają się o tak o prostu, mają na to wpływ prawdziwe zdarzenia, które jakby przełożyć na realne życie, na pewno pozostawiły by ślad, psychika nie mogła by pozostać bierna co nadaje postaciom realności. 

Jedyne co to za grosz nie wierzę w wątek romantyczny, w siłę przyjaźni głównych bohaterów jak najbardziej ale w to, że tam jest coś więcej - no nie ma bata chociaż szczerze mówiąc ten problem jakoś nie specjalnie nawet rzucał mi się w oczy bo ginął mi jakoś w fascynacji resztą fabuły. 

Przez niemal cały czas trwania książki miałam wrażenie, że mam do czyniena z tworem literackim wręcz idealnym, przez 90% książki naprawdę nie miałam się do czego przyczepić - aż do tego nieszczęsnego i nielogicznego zakończenia na ostatnim konklawe.To nie ma żadnego sensu! W sensie ma ale dla mnie nie ma. Jestem tak zła na to zakończenie i decyzją jaka została tam podjęta. Jakby jestem w stanie sobie dopowiedzieć i wytłumaczyć dlaczego tak się stało ale to jest tak głupie i naciągane, że no nie, nie mogę zaakceptować wyboru kosiarzy. Jeszcze Xenocratesie - Ty nie wdzięczny dziadzie! Osobiście jestem bardzo ale to bardzo rozczarowana ( wyborem - nie książką ). Naprawdę liczyłam na inny wynik i z punktu widzenia dokonań, charakteru, okoliczności i przede wszystkim skutków pewnych wydarzeń, zdecydowanie na celebracje zasłużył praktykant którego Kosodom odprawił.

Tak czy inaczej, jest to naprawdę jedna z najlepszych książek które miałam okazje w życiu przeczytać i jeżeli kogoś ominął szał z nią związany i nie jest z nią jeszcze zaznajomiony - cóż, trochę sie wiem na co czeka ;)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen