#8 Dziedziczka pecha - Małgorzata Karpiak
"By czuć ciepło, trzeba wiedzieć, czym jest zimno.
By dostrzegać światło, trzeba również znać ciemność.
By wiedzieć, że ma się szczęście, trzeba doświadczyć pecha.
Przeciwieństwa, które bez siebie nawzajem nie istnieją."
Dziedziczka Pecha, wydana 13 września ( 13-tego rozumiecie? Dziedziczka "pecha", taki żart ) więc jeszcze można uznać, że świeża propozycja dla każdego miłośnika fantasy, chociaż tak naprawdę nie musisz być miłośnikiem fantasy aby sięgnąć po tę książkę, bo ja na przykład miłośnikiem fantasy nie jestem a pochłonęłam tę książkę ( 492 strony ) bardzo szybciutko z zapartym tchem.
Jeśli zastanowić się nad symboliką, nad tym jak pokazać pecha, na pewno jednym z pierwszych co przyjdzie nam nam do głowy będzie czarny kot - i tak o to, tadam! Jest czarny kot na okładce, jest czarny kot w powieści, czarny kot okazuje się być kształtem duszy naszej głównej bohaterki - Lotty, której pragnieniem jest dostać się na szkolenie do Akademi dla feranów na wojownika. Ale jak to zrobić, jeśli jest się nosicielem wszelkiego pecha? Jeżeli społeczeństwo uważa Cię za największe istniejące zagrożenie? Jeżeli sama wzmianka o Tobie, wzbudza niepokój jakoby mówić o "sami wiecie kim". Lotta zdaje się być świadoma nieszczęścia z jakim przyszło jej żyć, bycie czarnym kotem to najgorszy omen i po mimo zaistniałej sytuacji, nie traci nadziei na spełnienie swojego marzenia o dostaniu się do szkoły i wtem, czy to na wskutek szczęścia (nie, raczej nie), czy raczej wypracowania przez społeczeństwo sposobu na radzenie sobie z przekleństwem Lorety, Akademia postanawia daj jej szanse łącząc ją w duecie ze swoim przeciwieństwem, Halanem o kształcie duszy białego kota, największego szczęśliwca na świecie. Od tej pory, Lotta nie może wyjść nigdzie sama, musi mieć obok siebie swojego partnera aby ten swoja aurą skutecznie neutralizował jej moce pecha.
No i wiecie, mogłoby się wydawać, że na tym będzie skupiała się ta historia, ale nie do końca tak jest, bo Halen ma brata bliźniaka, który w tej historii ma wiele do powiedzenia, dużo namiesza i dużo wprowadzi do fabuły. W tej części bardzo skupiamy się na poznaniu świata furanów, na sposobie szkoleń w akademii i na próbie rozwinięcia i kontroli swoich mocy.
Muszę przyznać, że po mimo, iż nie jestem największą fankom fantastyki, przy tej książce bawiłam się świetnie a co jeszcze ciekawsze jest to, że ta książka nie ma w sumie ani jednego zaskakującego plot twistu. To jest historia która sobie płynie, swoim tempem, nie koniecznie jakimś szybkim, a my płyniemy sobie z nią, trochę jakbyśmy się wybrali na spływ kajakowy po jeziorze. Nie ma zrywów, porywistych prądów jak na rzece ale jest za to miło, przyjemnie i mamy fajne widoczki.
Jest to tom pierwszy, część pierwsza i muszę przyznać, że trochę (bardzo) czekam na część drugą. Nie mogłam wyjść z tego świata stosunkowo długo i już nie mogę się doczekać kiedy do niego wrócę. Chciałabym tez nadmienić iż nie bardzo czułam, że mam tu do czynienia z debiutem. W sensie, można się przyczepić na niedociągnięcia jak na przykład, brak twestów fabularnych ale na pewno nie można się doczepić o niedostatki warsztatowe, styl pisania autorki i sposób w jaki prowadzi fabuła w ogóle nie daje odczuć, że mamy do czynienia z kimś kto przedstawia nam swoje pierwsze dzieło.
Zaciekawił mnie ten świat, zaciekawiły mnie postacie po mimo, że nie są jakoś dogłębnie opisane (chociaż, tutaj będę broniła bohaterów trochę faktem, że nie jest to książka psychologiczna czy realistyczny, tylko fantasy, nie jestem pewna, czy konieczna jest tu dogłębna psychoanaliza postaci), ciekawa fabuła, chce wiedzieć o co chodzi z dziennikiem Halana, jego matką, o co tak naprawdę biega w konflikcie dwojga braci bo wydaje mi się, że tak naprawdę nie wszystko nam zostało powiedziane i ogólnie to mam cichą nadzieje na zmianę kierunku upodobań emocjonalnych głównej bohaterki(cii). Jestem szczerze zaskoczona swoją reakcją na tę książkę właśnie ze względu gatunku i ze względu na fakt, że nie ma tam żadnych przysłowiowych pościgów i spektakularnych wybuchów, takie WOOW, kiedy skończyłam ją czytać, byłam szczerze podekscytowana i mocno żałowałam, że nie mogę od razu kupić drugiej części. Jest to doskonała pozycja dla miłośników fantastyki oczywiście ale też kogoś kto szuka czegoś do czytania do kołderki albo kto poszukuje przyjemnej historii z którą może sobie spokojnie popływać.
Gosia, pisz drugą część raz raz :)

Komentarze
Prześlij komentarz