#14 Twisted Kingdom - Rina Kent
Historia Aidena i Elsy dobiegła końca i w tej ostatniej części muszę przyznać, że nie dzieje się aż tyle ile w poprzednich częściach i jest to, hymm nazwijmy to "najspokojniejsza" część z całej serii. Oczywiście dalej mamy do czynienia z niestosownymi treściami i opisami aktów przeznaczonym do zdecydowanie dojrzałej publiczności, ale jeśli chodzi o samą fabułę skupiamy się raczej na doprowadzeniu bohaterów do przewidywalnego i nie przewidywalnego zakończenia jednocześnie, bo w sumie można się było spodziewać, że to się tak skończy ale po prostu w przypadku naszych bohaterów to takie hymm, nienaturalne, że tak powiem.
W tej części poznajemy dużo lepiej Aidena i w ogóle to Aiden się nam tu uspokaja w pewnym sensie. Poznajemy tę drugą stronę chłopaka, tę która rzuci się za Elsą w ogień nie tylko dlatego, że sobie tak postanowił ale dlatego, że ma jakieś uczucia. Ocenę jego postaci, czy jest on tym dobrym czy tym złym zostawię wam.
Elsa w tej części w końcu na dobre uświadomia sobie coś co uświadamiała sobie już parę razy ale jakoś tak nigdy chyba nie chciała sobie na to do końca pozwolić, cóż, w tej części w końcu sobie pozwala, biorąc pod uwagę jej niekonsekwencje w trzymaniu się swoich własnych postanowień, byłam całkiem zaskoczona, że wytrwała z nimi do końca.
Po wielkim cliffhaingerze związanym z powrotem ojca Elsy na końcu poprzedniej części mamy okazję dowiedzieć się więcej o relacji ojców głownych bohaterów. Cofamy sę również w przeszłość kiedy to Elsa była małą dziwczynką i dowiadujemy się dokładnie co wydarzyło się w jej rodzinnym domu. Przez co musiał przejść Aiden i jaką rolę w tym wszystkim odegrała jego wybranka.
Jest ciekawie, bywa szokująco ale tak jak wspomniałam wcześniej, jest to troszeczkę niższy poziom niż poprzednie części. Niektóre wątki mi się nie zgrywały jak na przykład przyrodnie rodzeństwo Elsy i przez większą część książki zachodziłam w głowę - Jeżeli ojciec był przez ten cały czas w śpiączce, jak to możliwe, że te dzieciaki nawiązały z nim taką więź?
Rownież ostateczne wytłumaczenie słów Aidena wypowiedzianych na początku tej historii, a mianowicie "Zniszcze Cię" mnie gryzło. Trochę odnosiłam wrażenie, że autorka zmieniła narracje w pewnym momencie aby lepiej pasowało to do fabuły.
Znazła się tu również jedna scena która była mocno za bardzo dla mnie i można było się bez niej obyć moim zdaniem ale wiadomo, każdy ma swoje granice i może kogoś innego to nie zniesmaczy aż tak bardzo jak mnie.
Książkę mimo wszystko czytało się tak jak w przypadku poprzednich części, szybko i przyjemnie - jakkowiek dziwnie by to nie brzmiało. Tych 328 stron minęło mi w mgnieniu oka i podsumowując całą serię, bawiłam się naprawdę dobrze. Życzę Elsie i Aidenowi wszystkiego co najlepsze i dziękuje za wspólnie spędzony czas. Dostaliście ładne zakończenie w książce tak ode mnie też dostaniecie ładne zakończenie - byliście doskonale dziwaczni i popaprani ale w jakiś sposób was polubiłam i szkoda, że to już koniec.

Komentarze
Prześlij komentarz