#15 My dzieci z dwroca ZOO - Christiane F (Felscherinow)




"człowiek automatycznie się uczył, że wszystko, co wolno, jest potwornie nudne, a ciekawe tylko to, co zabronione"


Dzisiaj przychodzę do was z jednym z najpopularniejszych reportaży w Europie. Spodziewam się, że nawet jeśli nigdy nie miliście okazji przeczytać w całości historii dziedzi z dworca ZOO, na pewno o uszy obił się wam ten tytuł i od razu mówię, że dzisiaj nie będzie ani śmiesznie ani przyjemnie, dzisiaj będzie na poważnie bo właśnie tak chciałabym odnieść się do bohaterów historii, która wydarzyła się na ulicach Berlina w latach 70-tych ubiegłego wieku. 

Narratorką tej historii jest Christine, dziewczynka pochodząca z przemocowej niemieckiej rodziny. Przez 222 strony będzie nam opowiadała swoją hisotrię, jak wraz z "przyjaciółmi' zmagała się z uzależnieniem od narkotyków, do czego była w stanie się posunąć aby zdobyć potrzebne pieniądzę na przysłowiową działkę i jakie emocje towarzyszyły jej w tej drodze. 

Christine poznajemy jako 6-letnią dziewczynkę i już na wstępnie pragnę zaznaczyć, że jestem niebywale zaskoczona jak dobrze autorka zapamiętała wiele szczegołów z jej życia na przestrzeni lat. Przedział czasowy tej historii to prawie 10 lat. Jako swoje pierwsze wspomnienia Christine podaje moment przeprowadzki z wioski do Berlina które dziewczynka określa mianem "wielkiego świata". Jak to na początku bywa, coś co wydwało się niezwykle i fascynujące z czasem okazuje się być nudne i nie ciekawe, bo już niebawem Christine opowiada o tym jak na zamurowanych podwórkach wielkiego miasta, tak naprawdę nie było wiele do zabawy. Dzieci się nudziły, wszystkiego im zabraniano, a kiedy tylko odkrywały jakiś nowy sposób na zabawę, od razu odbierano im również i to. 
Christine jako dziecko rownież zmaga się z przemocą domową jej ojca i brakiem zdecydowanej reakcji matki na wszystko co dzieje się za zamkniętyi drzwiami. 
Z takiego punktu wyjścia, z patologicznego światka i braku możliwości odreagowania w odpowiedni dla swego wieku sposób, trudno się dziwić, jak łatwo Christine popada w towarzystwo, które oferuje jej oderwanie się od okrutnej rzeczywistości. 
Zaprzyjaźniając się z Kessie - dziewczyną z klasy, która to wciąga ją w świat imprez i narkotyków, z początu miękkich płynnie przechodzących w twarde. 

Jest to szokująca historia, nie tylko z punktu widzenia samego przebiegu zdarzeń i tego czego doświadczali bohaterowie w rzeczywistości, ale również tego, jak naprawdę wyglądał Berlin w latach 70-tych, tak naprawdę, ciężko nie oprzeć się wrażeniu jak łatwo można było tego wszystkiego uniknąć, jak przy odrobinie starania można było temu wszystkiemu zapobiec. 

To nie jest tylko historia Christine, to jest historia opowiadająca o całym pokoleniu dorastającym w Niemczech w tamtych latach. Dosłownie biją po oczach nie dopatrzenia systemu i brak odpowiedniego wsparcia dla dzieci zmagających się z problemami w rodzinach, surowe i bezkompromisowe wychowanie, brak zapewnienia jakiegokolwiek oparcia ze strony państwa. To jak rząd przymykał oczy na coś co było tak powrzechne w tamtym momencie, sprzedaż narkotyków czy prostytucja nieletnich. Oczy otworzono dopiero w momencie kiedy skala problemu urosła do rozmiiarów nad którymi ciężko było już zapanować. 

Moim zdaniem, ciężko nie odnieść wrażenia, że dzieci zaczynające interesować się narkotykami w Berlinie w drugiej połowie XX-tego wieku, zaczynały to robić najzwyczajniej w świecie z braku perspektyw i alternatywy. Nie bez znaczenia miało też środowisko z jakiego się wywodziły, ale uważam, że gdyby miały dostęp do odpowiedniego wsparcia psychologicznego, panowały by inne metody wychowawcze, problemu na tak wielką skalę można by było uniknąć. 
Tutaj muszę wspomnieć, że najmłodsza ofiara przedawkowania miała zaledwie 14 lat.
14 lat ! Czy ktoś jest to w stanie zrozumieć?!

Sama książka znajduje się na liście lektur obowiązkowych w Niemczech, przestrzegając przed skutkami nadużywania substancji psychoaktywnych. 

Tutaj może być kontrowersyjnie ale czytając tę książkę obiecałam sobie, że o tym wspomnę :
Otóż jest to bardzo dobry zabieg edukacyjny - włączenie jej do programu nauczania jako kontprzykład, ale moim zdaniem trzeba z nią trochę uważać. 
To co rzucało mi się w oczy to to, że Christine w sumie przez większość czasu opisuje swoje doświadczenia jako coś uwalaniającego, jako coś co pozwala jej zapomnieć i oderwać się od ciężkiej, przytłaczającej rzeczywistości i tutaj się tej "lektury" obawiam, ponieważ, ktoś - zwłaszcza jakaś młoda niedojrzała emocjonalnie osoba, zapragnie desperacko ulżyć w swoim w bólu, nie daj Boże może uznać treść tej książki jako środek do celu, nie ważne jaki. 
Oczywiście, cała książka ma wydźwięk przestrogii i jak najbardziej jej przesłanie jest zdecydowanie deprymujące do zażywania twardych narkotyków, jednak to co chce przez to wszystko powiedzieć to to, że uważam iż nie jest to lektura dla osób zmagających się np. z deprsją albo wszelkiego rodzaju załamaniami i po prostu nie dla każdego. 
Jest to silnie edukująca historia, szokująca i naprawdę cenna dla społeczeństwa, po prostu obawiam się, że wpadając w niepowołane ręce może wyrządzić komuś krzywde. 

Uważam, że jak najabrdziej jest warta przeczytania, zapoznanie się z tą historią otworzyło mi oczy na wiele aspektów, każda strona tej książki po mimo, że łamała mi serce, podarowała mi bezcenne uczucia ematii i najwyczajniejszego ludzkiego żalu do losu tych dzieciaków. Myślę, żę czytając tę książką, trudno jest nie poczuć się człowiekiem i z takim przemyśleniem to tutaj zostawię.  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen