#17 The first Lie - Jessica Foks

 


"Obiecałam kiedyś komuś, że nigdy się nie poddam i będę robiła to co uważam za słuszne." 

Jest to moje drugie spotkanie z gatunkiem "dark romance" i od razu, na wstępie, bez ogródek mówię, że jestem bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczona, formą tej pozycji. 
The first Lie nie można wrzucić tylko do tej kategorii, to jest też thriller co działa tutaj zdecydowanie na plus. Mamy morderstwo, mamy tajemnice, mamy napięcie między bohaterami, mamy ciekawą fabułę, dobrze scharakteryzowane postacie. Naprawdę dużo, dużo plusów. 

Cała książka jest utrzymana w charakterze tajemnicy, bo otoczona sekretem jest przeszłosc głownej bohaterki oraz tajemnicze morderstwo, które próbujemy rozwiązać przez większą część fabuły, bo co prawda, tak jak na początku książki ten wątek wydaje się wieść główny prym, tak w drugiej części schodzi to nie co na dalszy plan, a to dlatego, że na przód wychodzi wątek tajemniczego stalkera z przeszłości głownej bohaterki. Ten wątek trzeba przyznać, nie jest idealny, jest trochę nie dopracowany, ale trzeba pamiętać, że to jest pierwsza część i możemy zakładać, że rozwiąże się nam to w części drugiej. 
W tym wszystkim przez całą treść, przeplata się wątek romantyczny z Rose i Sharpem. Ten wątek jest jednym z mocniejszych części tej historii bo autorka dobrze oddała chemię między głownymi bohaterami. Dobrze odczuwalne jest tutaj napięcie między postaciami, a ich zagrania w stosunku do siebie, nie raz bawią, nie raz denerwują ale podsumowanie jest takie - budzą emocje. 

Rose jest ciekawą i konsekwentnie napisaną postacią. Dobrze zarysowany jest jej zadziorny charakter, który tłumiony jest przez bezkompromisową matkę i potrzebę wpasowania się w wizerunek idealnej rodziny burmistrza miasta. Poznajemy jej myśli i uczucia zdecydowanie lepiej niż, głownej męskiej postaci tej hisotrii i myślę, że można ją spokojnie polubić.  

Sharp natomiast jest przedstawiony jako ten "niegrzeczny" chociaż jego postać nie wydaje mi się tak konsekwentnie poprowadzona jak Rose. Jest on kreowany na takiego bad boya, co przedstawione jest po przez uczestnictwo w nielegalnych wyścigach i szemrane towarzystwo, natomiast wydaje mi się, że jego emocjonalna strona jest zgoła inna. Trochę bym go opisała jako takiego stereotypowego złego gościa, który jest jak cebula. 

Nie ma co ukrywać - Pojawiają się też niedociągnięcia i przysłowiowe głupotki, które spowodowały, że uśmiechnęłam się przy nich sama do siebie. Ale powiedzmy, że można na nie przymknąć oko, bo w to oko, aż tak bardzo się nie rzucają. 

Jak dla mnie jeszcze osobistym ogromnym plusem jest fakt, że wątek erotyczny, który ostatnio odnoszę wrażenie, jest bardzo mocno obecny w popkulturze, wręcz na siłę, tutaj jest ograniczony do minimum a mimo to ma swój wydźwięk. Jest naprawdę ładnie zarysowany. 

Na pewno sięgnę po drugą część tej serii bo naprawdę pozytywnie się zaskoczyłam. Polecajka dla każdego fana tego gatunku zwłaszcza jeśli równolegle lubujecie się w motywach morderstwa i nie ujawnionych tajemnic. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen