#20 Gdzie śpiewają raki - Delia Owens

 


"Z punktu widzenia biologii dobro i zło mają tę samą barwę."

Powiem szczerze, że chyba jeszcze nigdy nie byłam tak zmieszana podczas i po przeczytaniu jakiejś książki. Kiedy brałam się za tę powieść, wiedziałam tylko tyle, że jest bardzo popularna i dobrze oceniana chyba przez wszystkich. Teraz - świeżo po jej skończeniu - jestem tak zmieszana jak rzadko kiedy. 

Zaczynając ją czytać, długo trwało zanim w ogóle się w nią wbiłam. Z początku nie do końca wiedziałam o co w niech chodzi. Co jest w niej takiego niezwykłego, o czym ona w ogóle opowiada? Okej, rozumiem, że świąd przedstawiony w tej książce jest po prostu nie wyobrażalnie przepiękny - no ale przecież tu nie może chodzić tylko o to. Na szczęście (?) jestem utrata. Nie lubię, nie kończyć książek, które zaczęłam. W tym przypadku (bo nie zawsze) to w sumie dobrze. 

Książka opowiada historię dziewczynki, która porzucona przez rodzinę, zmuszona jest poradzić sobie przeżyć w pozornie bardzo nie przyjaznym środowisku jakim są mokradła Karoliny Północnej. Kay'e poznajemy już jako małe dzieciątko i towarzyszymy jej w tej podróży przez całe jej życie. Jesteśmy obecni gdy opuszcza ją jej rodzeństwo, matka, ukochany brat a koniec końców - agresywny ojciec zmagający się z problemem alkoholowym. Towarzyszymy bohaterce w czasie jej dorastania, zmagań o każdy cent, pierwszych miłości. Przede wszystkim towarzyszymy jej w momentach samotności. To jak toczy się jej historia działa na czytelnika. Budzi smutek, poczucie niesprawiedliwości, żal.Dziewczyna uczy się życia w poczuciu odrzucenia i nie ma dosłownie nikogo kto mógłby pomóc jej w tych ciężkich chwilach. Aż do momentu gdy pewnego razu odnajduje pióro zostawione na piu drzewa, jak się okazuje póżniej wcale nie tak przypadkiem. 

W między czasie, w drugiej lini czasowej - teraźniejszości - odbywa się śledztwo w sprawie zabójstwa jednego z lubianego mieszkańca miasteczka. 

Długo się zastanawiałam, o co tu chodzi? To się trochę nie klei, tym bardziej, że książka promowana jest jako kryminał a wątek kryminalny ( z początku ) nie jest angażujący w ogóle. W miarę czytania jednak, okazywało się, że coraz bardziej obchodzi mnie co dzieje się z bohaterką i fabułą. A na końcu czytałam ją z wypiekami na twarzy. 

Książka porusza bardzo trudne tematy. Przede wszystkim obcujemy tu z motywem natury i samotności. To co spotyka główną bohaterkę jest po prostu przykre. Imponująca jest jej wola walki i chęć przetrwania, zaradność, spryt, mądrość i pasja. Jako wychowanka bagien - doskonale radzi sobie w tym środowisku. Interesuje się fauną i florą, stając się w końcu specjalistką. Potrafi oddać na obrazie najmniejszy detal upierzenia danego ptaka, opisując je w ciekawy i interesujący sposób. W ogóle należy nadmienić, że natura i plan tej książki jest jakoby drugim bohaterem. Przepiękne i prawdziwie oddane opisy otoczenia sprawiają, że czytając "Gdzie śpiewają raki" aż chce się udać w ukazane nam miejsca i pobyć tam tak naprawdę.  

W około połowie książki, rozwija nam się wątek kryminalny i po mimo, że z początku mało wciągający, staje się ciekawym elementem całości. Śledzi się rozprawę sądową w napięciu oczekując werdyktu. Zakończenie trochę zaskakujące a trochę spodziewane. 

"Gdzie śpiewają raki" to bardzo subtelna i delikatna opowieść o człowieku, matce naturze, pogoni za marzeniami, strachem przed odrzuceniem, zmaganiom z przeciwnościami losu. Po mimo, że na początku byłam wręcz przekonana, że moja końcowa opinia będzie bardziej negatywna, tak naprawdę miło zaskoczona stwierdzam, że historia warta jest przeczytania. Po mimo obecnego smutku, historia Kay'i potrafi też ciepło utulić i wyciszyć. Tak jak inna jest "Dziewczyna z bagien" tak inna jest ta książka. Więc jeśli ktoś jeszcze nie czytał, serdecznie zachęcam do przeprawy wodami mokradeł Karoliny północnej w towarzystwie krzyku mew i szumu traw. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen