#23 Jedyne Ocalałe - Riley Sager

 

"Nie zmienisz tego, co się stało. Jedyne , na co masz wpływ, to jak sobie z tym poradzisz."


Jeden z najlepszych współczesnych pisarzy thrillerów, kryminałów i grozy powraca, a tak naprawdę to nie. Powraca tylko na naszym rodzimym podwórku, ponieważ dzięki wspaniałomyślności wydawnictwa MOVA, które przywłaszczyło sobie tego wspaniałego autora, dostajemy jego debiutancką powieść w polskiej wersji językowej. 

"Jedyne ocalałe" to powieść totalnie w stylu filmowych slasherów, co czego nawiązuje sam tytuł. Jedyną ocalałą nazywamy tę jedną jedyną, najsprytniejszą ze wszystkich, zaradną na tyle aby przeżyć do samego końca. W tej historii teoretycznie dostajemy je aż trzy ale tak naprawdę to nie. 

Główny prym wiedzie tutaj Quincy Carpenter, ocalała z masakry w chatce w Pine Cottage podczas wyjazdu zorganizowanego z paczką znajomych aby świętować urodziny jej najlepszej przyjaciółki. Na skutej ogromnego stresu związanego z owymi wydarzeniami, dziewczyna nie pamięta dokładnie przebiegu owej nocy. Po latach od tego zdarzenia, uczy się normalnego życia. Ma troskliwego chłopaka Jeffa, prowadzi z powodzeniem blog cukierniczy i całą sobą próbuje pokazać, że czuje się dobrze. Jej życie z zewnątrz wygląda zupełnie zwyczajnie i wydaje się takie do czasu aż wkracza w nie - Samantha. Ocalała innej masakry, która wydaje się funkcjonować w zupełnie odmienny sposób niż Quincy. Od tej pory, wszystko się zmienia, wszystko jest inaczej, wszytko się komplikuje. 

"Jedyne ocalałe" to historia napisana przez Sagera w typowo Sagerowym stylu. Czyta się ją szybko i łatwo. Mamy prosty język, nie skomplikowane zdania. Kroczymy z fabułą nie rozwodząc się zbytnio nad tym co nie potrzebne. Tempo jest szybkie, akcja stale podniesiona. Pikanterii dodają co jaki czas pojawiające się rozdziały opowiadające co wydarzyło się tej nocy w Pine Cottage, stopniowo dawkując nad prawdę z tamtej nocy. Przez 90% historii czujemy się, lekko podminowani, jakby coś wisiało w powietrzu, jakby coś zaraz miało się wydarzyć gdy tak naprawdę to "coś" dzieje się cały czas. 

Myślę, że jeśli ktoś jest fanem tego autora, zgadł by w ciemno, że ta książka wyszła z pod jego ręki, bo jest napisana naprawdę w chakarteryzstyczny dla niego sposób. Cała fabuła, tempo akcji sprawia, że chcemy ją czytać, chłoniemy tę historię jak gąbka. 

Ale..jest jeszcze coś co sprawia, że emocje trzymają nas na wysokim poziomie przez większą część książki. A jest to główna bohaterka. Główna bohaterka, która konsekwentnie przez całą fabułę ścigała się o miano najmniej lubianej bohaterki literackiej w moim osobistym rankingu. Po mimo, że postać jest zaskakująca, nieprzewidywalna, niepozorna na pierwszy rzut oka a tak naprawdę za uszami swoje ma i jest naprawdę dobrze poprowadzona - jest też jedną z najbardziej irytujących postaci z jakimi miałam do czynienia. Jak ona mnie drażniła to głowa mała. Z jednej strony sprytna z drugiej naiwna, niby myśląca rozumnie ale jakoś tak ciężko łącząca kropki. Wydaje mi się, że jest to postać napisana specjalnie w taki sposób aby jej nie lubić. Ale koniec końców uważam, że to dobrze, bo dostarcza emocji. Nie ważne, że nie koniecznie pozytywnych. 

Samantha zaś budzi podejrzenia od razu, i jest to sprytny zabieg bo jak to w przypadku Sagera bywa, nigdy nie możemy spodziewać się oczywistości, zastanawiamy się czy ta postać faktycznie jest prawdziwa czy czegoś nie udaje. Pewni nie możemy być niczego.

Zakończenie w sumie zaskakujące ale mało satysfakcjonujące dla mnie. Przede wszystkim za sprawą głównej bohaterki i obniżenie  ciężaru emocjonalnego ( oczywiście to tylko moja subiektywna opinia ), nie mniej jednak, oceniam czas spędzony z tą książką za udany ( jak w przypadku każdej pozycji proponowanej przez autora ). 

W moim osobistym rankingu książek Rileya Sagera ( tak, czytam wszystkie jego książki w ciemno ) nie trafia do topki, ale też na pewno nie uplasuje tej pozycji na końcu ( przypominam, że jest to książka debiutancka czego w osobiście nie odczułam ). Polecam niezmiennie dzieła tego autora. Książka trzyma w napięciu, jest ciekawa i łatwa w czytaniu. Warta polecenia i warta przeczytania bez dwóch zdań. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen