#24 Gołąb i wąż - Shelby Mahurin

 


"Czarownice i ludzie. Jedno i to samo. Wszyscy niewinni. Wszyscy winni. Wszyscy martwi."


Powiem tak: zobaczyłam, przeczytałam, pokochałam...Jakaż to była fantastyczna rozrywka czytać "Gołąb i wąż"! Bawiłam się z tą książką naprawdę doskonale. I ogromnie cieszę się, że to była tylko pierwsza część bo bez cienia wątpliwości idę w kolejne. 

Mamy tu do czynienia z książka z gatunku fantastyki połączoną z romansem i to jeszcze w moim ulubionym romansowym motywie czyli enemies to lovers. 

Świat w którym istnieją czarownice i magia, ale wiadomo, tam gdzie są czarownice są też i Ci, którzy za wszelką cenę chcą je dorwać i spalić na stosie. Odwieczna walka po między istotami magicznymi a ludźmi doprowadziła do stworzenia przez królestwo specjalnych łowców, wyspecjalizowanych w polowaniu na czarownice, ślepo oddanych kościołowi i ich przywódcy - arcybiskupowi. Na skutek owych działań, te drugie zmuszone są żyć w cieniu i unikać niebezpieczeństwa ponieważ na każdym kroku czają się ich tropiciele. 

W tym świecie żyje czarownica imieniem Lou, która w odróżnieniu od innych, stara się wyrzec swoich mocy ale pozostać wierna "siostrom" z sabatu. Wychowana w wierze i przekonaniu o złych intencjach ludzi, stara się przetrwać w ich świecie, używając magii tylko sporadycznie, ukrywając swoją tożsamość. 

Po drugiej stronie barykady zaś jest Ride - kapitan Diggory, najwierniejszy z żołnierzy arcybiskupa, zapatrzony w swoje ideały, wierny przekonaniom i nieskalany grzechem ludzkim. Przepełniony nienawiścią do istot magicznych, nie wahający się podnieść swojego miecza na chociażby wzmiankę o jakiekolwiek czarownicy. 

Na wskutek, nazwijmy to "zbiegu okoliczności" zostaje tu zaaranżowane małżeństwo tych dwojga. No ale jak czarownica i łowca mogliby istnieć w kooperatywie, kiedy jedno od urodzenia nienawidzi drugiego?

Zacznijmy od tego, że cała ta książka jest przezabawna. Zwłaszcza przy pierwszej części, dosłownie co drugą kartkę miałam ochotę prychnąć śmiechem. Głownie przez ironiczne, sarkastyczne i przesycone humorem wypowiedzi głównej żeńskiej bohaterki. Lou jest prze śmieszną postacią. Jej uwagi są celne, sprytnie manipuluje sytuacją, ma talent do wywijania się z kłopotów przez umiejętność sprawnej oceny sytuacji, wykorzystania otoczenia i wyciągania odpowiednich wniosków. Lou żyje w ciągłym napięciu i  strachu, nie tylko przed łowcami i społeczeństwem, ale też przed swoim przeznaczeniem. Autorka pozwala nam też poznać jej wrażliwszą stronę, rozgrywający się stale w jej głowie wewnętrzny konflikt, mamy wiele ( ale nie przesadzenie) opisów ciężaru emocjonalnego jaki niesie na swoich barkach. Jesteśmy w stanie całkiem dobrze poznać bohaterkę, zidentyfikować się z nią, zrozumieć. 

Przejdźmy teraz do głównej postaci męskiej czyli Ridea, którego nasza Lou lubi określać jako "człowiek z kijem w d*pie" albo "cierpiący na niedosłuch". Ta postać jest tak dobrze napisana, że hej. Autorka bardzo mocno trzymała się obrazu honorowego rycerza( bez konia), wiernego Bogu i temu w co wierzy. Jest przedstawiony jako szlachetny, honorowy, czysty, uporządkowany, zawsze robiący to co należy, nie łamiący zasad. Szanujący, bohaterski, odważny. No ideał nie? No właśnie problem jest taki, że jest też w tym wszystkim fanatykiem i to takim bardzo zaślepionym przez informacje jakie wpajano mu od dzieciństwa i podczas szkolenia do straży.. Co ciekawe, nie da się ukryć, że to małżeństwo między bohaterami, zwłaszcza na początku działa tylko i wyłącznie dzięki niemu. 

Są od siebie tak różni a jednak ten duet tutaj naprawdę działa. Autorka tak zgrabnie rozgrywa tę relację, dostarczając ogromu humoru w ciekawych i prawdziwie brzmiących dialogach. 

W tle mamy również inne postacie, jak wspomniany wcześniej Arcybiskup, najlepsza przyjaciółka Lou - Coco, strażnik Ansel, matka Morgan i wiele innych. Każde z nich, po mimo, że zdecydowanie jako tło, ma odegrania bardzo istotą rolę w tej historii. Im bliżej końca tym większego znaczenia nabierają ich charaktery. 

Po mimo, że mogłoby się wydawać, że wątek miłosny gra tu główne skrzypce, to jest tu ukryte o wiele, wiele, więcej. Ciekawie skonstruowana fabuła pozwala zastanowić się nad wieloma aspektami. Ta historia uczy o czystej miłości, o stawaniu się dobrym człowiekiem, akceptacji drugiej osoby, taką jaka jest a nie taką jaką chcemy ją widzieć. To historia o przesadzonym fanatyzmie o tym jak niebezpieczny potrafi on być.  O tym, jak potrafimy być nie raz ślepi przez własne przekonania i przez to w co wierzymy, co było nam wpajane. Piękne przesłanie o poświęceniu,  o różnicach i spotkaniu się gdzieś w połowie drogi.

Dla mnie na dodatkowy plus ( bardzo subiektywny ) jest obecny w powieści język francuski i te wszystkie mousieur et mademoiselle do których mam po prostu słabość. 

Książkę czyta się wręcz ekspresowo, jest napisana bardzo łatwo i przystępnie. Jest to doskonała pozycja dla kogoś kto szuka po prostu dobrej rozrywki a jednocześnie ma ochotę zatopić się w magicznym świecie z którego ku zaskoczeniu, można wynieść naprawdę parę ciekawych przemyśleń. Mnie ta książka urzekła i oceniam ją mocno na plus. Powtórzę się z początku - bawiłam się świetnie! Cieszę się, że będę mogła pobawić się jeszcze z dwoma tomami i jeżeli będę bawiła się chociażby w połowie tak dobrze jak przy części pierwszej - już wtedy będę zadowolona! 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen