#30 The First Lie 2 - Jessica Folk

 


"Fałszywość to najdoskonalsza maska, jaką przybieramy. 

Najtrudniej przez nią ujrzeć prawdę. 

Dlatego proszę, zdejmijmy ją: dziś, jutro i...na zawsze. Nasze zawsze."

Druga część "The First Lie" przez większą część czasu wywoływała u mnie wymieszanie dwóch emocji - pierwszą był fakt, że w tej części dzieje się tyle, że aż głowa boli. Zdarzenia nachodziły na siebie jedno po drugim, przeplatając się w taki sposób, że jedno jeszcze się nie wyjaśniło a już w tym samym czasie pojawił się kolejny problem. I to się tak nawarstwiało, przez co dynamika tej części jest okrutnie szybka. Pędzimy przez fabułę niczym Sharp na wyścigach. Czy to dobrze? Osobiście, nie uważam tego za minus, to nieokiełznane tępo powodowało mocne zaszycie się w treści, nie pozwalało się oderwać nawet kiedy przychodziły momenty "powtarzalności", bo takie i również się pojawiły. 

Drugim aspektem nie dającym mi spokoju, był fakt iż Rosie w też części jest nieco...irytująca. Dowiadujemy się o wydarzeniach z jej przeszłości, pewne aspekty zostają nam wytłumaczone i wiele faktów składa nam się w całość. Jesteśmy w stanie zrozumieć z czego wynika jej obecny strach i dlaczego podejmuje takie decyzje jakie podejmuje. Ale! 

Ale jej niestabilność i impulsywność, niejednokrotny brak logicznego myślenia kuł w oczy. I naprawdę przepraszam, ale przez pierwszą połowa tej części, bohaterka - w moim odczuciu - była bardzo odpychająca. Na szczęście w drugiej połowie się to nie co zmienia i przebywało mi się z Rosie już zdecydowanie przyjemniej.

W drugiej połowie zaś mamy już takie szaleństwo i jazdę bez trzymanki jeśli chodzi o fabułę, że wyrzuca nas z siedzeń. Zwłaszcza jak dochodzimy do kulminacyjnego płot twistu.

W którymś momencie książki pamietam jak pomyślałam sobie, że było by bardzo śmiesznie jakby taki płot twist się pojawił. Jakie było moje rozbawienie jak ten moment nadszedł. 

Dla wielu czytelników i fanów tej serii będzie to z pewnością szokujące i nie spodziewane. Zabieg który wykorzystała autorka nie przechodzi tu bez echa i znaczy dużo. Nie powiem, po mimo, że rozważałam taką opcję gdzieś na którymś etapie i brałam pod uwagę fakt iż może się to tak potoczyć, to co się wydarzyło pod koniec książki dotknęło mnie również. 

Jak już wspomniałam wcześniej, spokojnie można porównać tę część do nie legalnych wyścigów ulicznych - jest szybko, mroczno i niebezpiecznie. Dzieje się naprawdę dużo. Dzieje się na pełnym gazie. Ilość tajemnic, które wychodzą na światło dzienne ciężko policzyć a nasza główna bohaterka nie może się czuć bezpiecznie nigdzie. 

Jeżeli ktoś jest fanem części pierwszej tej serii, tą zdecydowanie się nie zawiedzie. W moim odczuciu, część druga jest ciekawsza, obfita w większą ilość szokujących wydarzeń. Czyta się tę część nawet szybciej niż pierwszą. Po mimo iż podejrzewam - nie każdemu spodobają się pewne rozwiązania fabularne - jest to ciekawa pozycja na liście czytelniczej, a dla kogoś kto jest zaznajomiony z częścią pierwszą - jest to absolutny must have!   

Osobiście - czekam z utęsknieniem na część 3.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen