#36 Tamtego lata - Laura Savaes
"Więc skoro tak dobrze wiedziałam, że jest błędem, Dlaczego dalej w ten błąd brnęłam?"
Z okazji rozpoczęcia lata, chciałabym przedstawić propozycję, która moim zdaniem, świetnie nada się na nadchodzące ciepłe wieczory. W dodatku oczekujemy wydania drugiej części już niebawem, więc jest to idealny moment, aby po nią sięgnąć.
Spotkałam się z historią "Tamtego lata" po raz pierwszy, niedługo po premierze w zeszłym roku. Trafiła w moje ręce przypadkiem i w tamtym momencie, myślałam, że tylko na chwilę ( przeczytałam ją dosłownie w dwa wieczory), ale w serduchu została mi na dłużej. Obiecałam sobie, że każdorazowo, na rozpoczęcie okresu letniego, będę robiła jej reread i tak też się stało w tym roku.
Fabuła z pozoru wydaje się być całkiem prosta. Lea, wraca po paru latach nieobecności do rodzinnego miasteczka w Anglii, aby zamieszkać ze swoim Tatą. Zadanie wydaje się być nieco trudniejsze, ponieważ dziewczyna urwała wszelkie znajomości, jakie utrzymywała z mieszkańcami Weastfild. Pełna strachu i obawy, nie spodziewa się niczego dobrego. A jednak. Starzy przyjaciele przyjmują ją nad wyraz uprzejmie. Oferują ponowne wkroczenie do świata, z którego uciekła. Dziewczyna w tamtym momencie nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie ma szczęście. Lea z pozoru wydaje się być całkowicie typowa i niewyróżniająca się nazbyt. Jednak zmaga się ona z problemami, które w innym przypadku byłyby uznane za zwykły efekt dorastania. Lea ma ADHD, które w tej książce, jest opisane w pełnym spektrum wraz z najmniejszymi szczegółami. Tutaj chciałabym pochylić się w stronę autorki, za wnikliwa analizę i obszerność wiedzy na temat tego zaburzenia. Wątek zmagania się Lei z jej emocjami i reakcjami, towarzyszy nam przez całą książkę i pozwala poznać ten problem od środka. Świetnie również został wykorzystany ten motyw, wprowadzając nam do fabuły głównego bohatera męskiego - Flynna Ashforda.
Dziewczynę poza wspomnianym wsześciej ADHD, dosięga również problem skomplikowanej relacji z matką. Myślenia o samej sobie jak o problemie. Traumy spowodowanej reakcjami rówieśników ze szkoły. Prześladowania, wytykania palcami, braku zaufania do samej siebie.
Flynn zaś to postać tak złożona, że bardzo ciężko będzie go streścić w paru zdaniach. Na pierwszy rzut oka wydaje się być zimny i dalece zdystansowany. Jego postawa wzbudza respekt w społeczności a oliwy do ognia dolewa fakt, że pochodzi on z domu, gdzie na pieniądze naprawdę nie można narzekać. Flynn jednak nie do końca jest taki, jak świat go widzi. Jednakże to możemy zrozumieć dopiero wraz z rozwinięciem się fabuły.
Ten bohater jest skonstruowany w bardzo niejednoznaczny sposób. Z jednej strony, jakby się nad nim pochylić, to przejawia toksyczne zachowania, zaś z drugiej, jest on totalnym husband material. Sposób w jaki traktuje Leę, jak otwiera ją na samą siebie, przekonuje do samoakceptacji, jakim potrafi być wsparciem. Odpowiedzialny, inteligenty, ze świetnymi perspektywami na przyszłość. No jakby patrzeć na niego, tylko i wyłącznie przez pryzmat traktowania głównej bohaterki na późniejszym etapie, to jest chłopak idealny. A jednak ma swoje demony, które nie pozwalają mu być w pełni sobą. Z którymi walczy w każdej chwili. Które odgradzają go od świata zewnętrznego i tworzą granicę nie do przejścia.
Bohaterowie są od siebie różni, a jednak bardzo do siebie podobni. Wybrzmiewa to nie tyle co z samych dialogów co również z samej akcji powieści. Książka kieruje się motywem enemies to lovers i obwiewa w głębokie opisy, bardzo dobrze oddające emocje tej dwójki. Relacja Lei i Flynna nie jest łatwa na żadnym etapie. Od początkowej antypatii, przez ukrywanie się przed wszystkimi dookoła. Dodajmy do tego jeszcze strach przed "odkryciem się przed tym drugim", po finałowy plot twist, który jest jak bomba. Wybucha nagle i wbrew wszystkiemu.
Sposób, w jaki autorka prowadzi fabułę i w jaki sposób stworzyła bohaterów, nie pozwala oderwać się od tej książki nawet na moment. Ta historia na pozór wydaje się być zwykłą młodzieżówką, ale ukryte jest w niej wiele problemów na wielu poziomach.
Można doczepić się do samego warsztatu i z pewnością dialogi mogłyby być trochę lepiej dopracowane. Ale ta książka ma coś w sobie co urzeka i rozmiękcza czytelnika. Sinusoida emocji jakie towarzyszą przy czytaniu, ciągnie się w nieskończoność. Za każdym razem, "Tamtego lata" rozbudza moją wewnętrzną nastolatkę i najzwyczajniej w świecie pozwala cieszyć się tą historią. Po jej zakończeniu, zostaje się w tym świecie jeszcze przez chwilę.
Osobiście nie mogę się już doczekać drugiego tomu. Jest to jedna z niewielu książek, którą mogłabym przeczytać parokrotnie, co też mam zamiar zrobić. Polecam bardzo serdecznie i zachęcam do przeczytania zwłaszcza teraz, kiedy doskonale możemy wczuć się w klimat letniego romansu.

Komentarze
Prześlij komentarz