#40 Początek wszystkiego - Marianna Gierszewska

 


"Zagojone życie to życie pełne spokoju i zgody: na siebie, na przodków i na los”."

Nigdy, ale to przenigdy nie spotkałam się z czymś tak niesamowitym!

Obcowanie z "Początkiem wszystkiego" uznaje za jedno z tych pięknych doświadczeń w moim życiu. Ale dlaczego? Co ta historia w sobie takiego ma? 

Z książką miałam okazję zapoznać się w formie audiobooka i od razu bez wachania w takiej formie polecam ją każdemu. Czyta sama autorka co jest ograniem materiału na plus, bo doskonale wie jak modulować głos, jak przeczytać dane zdanie aby w pełni oddać jego głębię i znaczenie. Po mimo, że jest to książka do użytku publicznego, jest ona bardzo osobista. Jest wręcz spowiedzią autorki w sensie emocjonalnym. Wiedza zawarta w tej książce jest ogromna. Marianna naprawdę wie o czym mówi, wie co chce przekazać. Wie jak to zrobić aby trafić w najczulsze struny osoby czytającej. Dodatkowe efekty audio dodane w idealnych momentach podnoszą wartość i nadają wyniosłości słowom autorki. 

Książka w założeniu mówi o tym jak uleczyć nasze relacje z ciałem, nagromadzone w nim traumami, ale w rzeczywistości ta książka to o wiele, wiele, wiele więcej. Opisanie jej tym jednym zdaniem było by niesprawiedliwe i krzywdzące. 

"Początek wszystkiego" porusza tematy życia prenatalnego, tłumaczy wpływ przebiegu porodu i odczuć towarzyszących naszym matkom podczas okresu ciąży na to kim jesteśmy jako istoty ludzkie. Wyjaśnia jak ogromny wpływ mają rzeczy, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy, że mogą, na to jakim jesteśmy ludźmi, kim się stajemy. Dlaczego stajemy się właście tacy. Skąd biorą się nasze myśli, dlaczego oceniamy siebie w taki a nie inny sposób. Jak to się stało, że boimy się na codzień tego, czego się boimy. I robi to w przepięknie subtelny a jednocześnie dosadny sposób. Bez oceniania, bez wymówek, bez dawania poczucia jakoby ktokolwiek tutaj był gorszy, ponieważ jest właśnie taki jaki jest. I zachęca do akceptacji. Siebie, swojego ciała, swojej rodziny i tego co nas otacza. 

Słuchając tej książki niejednokrotnie napływały mi łzy do oczu. Czasem były to łzy wzruszenia, czasem rozpaczy, czasem żalu, czasem szczęścia. To była naprawdę daleka podróż w głąb siebie, w głąb swojej duszy i ciała, po zrozumienie i uzdrowienie. 

Autorka zbliża się do czytelnika i pokazuje mu, że jest dokładnie taka sama jak on po przez  przykłady ze swojego życia. Otworzyła się przed sobą, przed czytelnikiem tak jak my otwieramy się na swoje ciało i nagromadzone w nim uczucia, emocje, strachy, lęki, radości, smutki, żale. Ta książka prawdopodobnie jest to coś, czego nawet nie wiecie, że potrzebujecie. Zróbcie to dla siebie. Naprawdę, zróbcie to dla siebie i przeczytajcie tę książkę. Po jej skończeniu poczujecie się jak zupełnie inna osoba. Oczyszczona. 

Dla mnie osobiście było to bardzo intymne przeżycie również ze względu na fakt, że w tym samym czasie słuchała tej książki moja mama. I po mimo, że nasze relacje są naprawdę dobre i jesteśmy sobie bardzo bliskie, a może dzięki temu, po odsłuchaniu lektury przysłowiowo "usiadłyśmy" i porozmawiałyśmy o tym wszystkim o czym wiele ludzi na codzień boi się rozmawiać. O moim dzieciństwie, o jej dzieciństwie, o tym co ja czuje i co czułam, o tym co czuła i co czuje ona. 

Życzę wam czegoś takiego również w waszych domach. 

Ta książka działa jak ukojenie. Jak lekarstwo. Jak ciepły miękki koc. Jest czymś naprawdę niesamowitym. Jest najpiękniejszą historią spisaną na kartkach papieru czy też nagraną w wersji audio z jaką miałam odczynienia w swoim życiu. Żadna z dotychczas przeczytanych książęk nie trafiła do mnie aż tak głęboko. 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen