To nie było tylko lato - Laura Savaes
Czekałam na premierę tej książki, dosłownie jak na szpilkach. Kiedy w końcu dostałam ją w dłonie, od razu zabrałam się do czytania. I czytałam ją bardzo długo...
Czytałam ją długo, ponieważ bardzo nie chciałam się z nią rozstawać. Wiedziałam, że ta seria jest dylogią, więc kolejnej części już nie będzie. Chciałam poszanować swój czas z bohaterami, w których się zakochałam przy okazji pierwszego tomu.
Akcję rozpoczynamy dwa lata po zakończeniu "Tamtego lata". Lea wraca na lato do Westfield, aby być bliżej swojego ojca, który mierzy się z chorobą powodującą ciągłą obawę o każdy jego dzień. Dziewczyna obawia się tego przyjazdu pod kątem emocjonalnym. Głęboko w środku, dalej czuje się zraniona rozstaniem z Flynnem dwa lata wcześniej. I chodź z początku wydaje się być to nie możliwe, aby ta dwójka w jakikolwiek sposób się dotarła, a Lea konsekwentnie chroni się przez ponowną krzywdą. Jednak chłopakowi, małymi krokami udaje się wkroczyć do jej rzeczywistości.
I uwaga! Flynn Ashford w tej części jest absolutnie bezbłędny! Kreowanie takich postaci powinno być prawnie zakazane! To jest postać idealna w każdy możliwy sposób. Tym razem ukazuje nam się również ze strony emocjonalnej, przez co możemy go lepiej poznać i utwierdzić się jeszcze bardziej w przekonaniu, że tak - to jest kwintesencja perfekcji. Nie ważne z której strony na niego nie spojrzeć.
"To nie było tylko lato" prowadzony jest motywem drugiej szansy, ale oferuje sobą dużo większy rozstrzał wątkowy. Dowiadujemy się co tak naprawdę stało się felernej nocy podczas której Lea straciła świadomość. W mieście panoszy się gang rozprowadzający nielegalne substancje, którego obecność może odrzuć dosłownie każdy mieszkaniec Westfield. Mamy bardzo ładnie zarysowane relacje między przyjaciółkami. Lea, Annie i Kath są urocze, ciepłe, troskliwe i przede wszystkim przezabawne. Tutaj muszę oddać honor Kath - ta postać i jej dialogi są złotem. Ta dziewczyna dostarcza doprawdy ogromu rozrywki. Bardzo też lubiłam te momenty w których pojawiał się młodszy brat Flynna - Alex i życzyłabym sobie ich jeszcze więcej. Chłopak jest po prostu świetny i skradł moje serce!
Samą książkę uważam, spokojnie można traktować jako swego rodzaju przewodnik po ADHD. Wydaje mi się, że ta część jest jeszcze bardziej ubogacona wszelakimi opisami tego zaburzenia aby czytelnik mógł jeszcze lepiej je zrozumieć. Między wierszami możemy rownież wyczytać to, jak sobie z nim radzić. Pod tym kontem książka bardzo zyskuje. Wydaje mi się też, że autorka poprzez wypowiedzi bohaterów i ich historię, stara się też uświadomić czytelnika, że warto sięgać po pomoc psychologiczną. Nie ważne w jakim kontekście. Czy przeciążenia czynnikami zewnętrznymi, czy niemożnością poradzenia sobie z narzuconą rolą, czy w jakimkolwiek innym przypadku. Po prostu warto to robić!
Tego czego można było się spodziewać na pewno, to wiele emocji - dużo wzruszeń, chwil strachu, zwątpienia, ale też uśmiechu i przyjemnego ciepełka. Ta część to totalne Comfort place. Cóż mogę powiedzieć więcej, Laura dziękuję za tę historię. Dziękuję za ponowną możliwość spędzenia czasu z Lea i Flynnem, i za wszystkie emocje towarzyszące podczas czytania. Moje serducho jest totalnie zmiękczone jakby ktoś mi kupił gwiazdkę z nieba...albo księżyc. jak kto woli ;)

Komentarze
Prześlij komentarz