Narośl - Agnieszka Peszek

"Powtarzane wielokrotnie kłamstwo dla wielu zaczyna być prawdą" 

Moje pierwsze spotkanie z tą autorką i muszę przyznać, że całkiem satysfakcjonujące. Powieść "Narośl" przeczytałam w tępie ekspresowym bo tak mnie pochłonęła! 

Od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w dość skomplikowaną relację małżeńską Oliwii i Krzysztofa. Ona pochodzi z zamożnej rodziny, w której wyznacznikiem wartości człowieka jest stan portfela oraz sukcesy zawodowe. On zaś jest totalnym przeciwieństwem. Wychowany w domu bez pieniędzy za to z ciepłem i wartościami rodzinnymi. Po mimo różnic zakochują się w sobie i jest cudownie... Do czasu. Ślub już za rogiem. Rodzina panny młodej usilnie próbuje wybić jej ten pomysł z głowy, ta jednak zapiera się aby udowodnić wszystkim jak bardzo się mylą. Jednak to właśnie na tym ślubie, dochodzi do serii wydarzeń, które rzutują na całą przyszłość młodego małżeństwa. 

Muszę przyznać, że ta historia trzyma poziom przez całą fabułę. To nie jest tak, że zamieszanie skumulowane jest dookoła ślubu. Ten ślub to dopiero początek. Na każdej kolejnej stronie poznajemy bohaterów coraz lepiej i dowiadujemy się o nich coraz więcej. W pewnym momencie już wiemy, że mamy tutaj do czynienia z mistrzami manipulacji nastawionych na bardzo szerokie pole gry. Odnosimy wrażenie, że "ciężkie działo"wyciągane przez każdego z nich, nie jest chowane nawet na moment. Postacie są wykreowane doskonale! Każdy z nich jest inny a jednoczenie tak samo winny. I nie mówię tutaj tylko o głównych bohaterach. Postacie poboczne nie odstają poziomiem od reszty. Koniec końców, każdy ma coś za uszami. Fabuła po mimo zawirowania wydaje się być bardzo prosta w rozumieniu. Informacje dawkowane są nam na stałym poziomie, przez całą treść i utrzymują czytelnika w zainteresowaniu. Język jest prościutki. Doprawdy jest to świetna propozycja dla każdego. Nie ważne czy jesteś fanem kryminałów czy fantasy. Ta książka nie jest też długa i przeczytanie jej nie zajmuje wcale dużo czasu. Jedyne do czego mogę się tu doczepić to uczucie jakoby brakowało szlifu wydawniczego, ale nie jest to problem, który rzutuje na odbiór i radość z czytania tej książki. Muszę przyznać, że autorka z sukcesem przekonała mnie do siebie i czuję, że to nie było nasze ostatnie spotkanie. Jeśli masz wolny wieczór i szukasz czegoś co wciągnie cię tak, że zapomnisz o tym, że czytasz. To jest to!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen