Pomoc domowa. Sekret - Freida McFadden
Kontynuujemy przygodę z Millie chociaż od ostatniego spotkania trochę minęło. Historia Sekretu, rozpoczyna się parę lat od zakończenia części pierwszej. Dowiadujemy się, że nasza główna bohaterka w tym czasie: udała się na studia, przeżyła angażujący związek z mężczyzną z którym prowadziła działalność polegającą na pomocy kobietom maltretowanym, zmierzyła się z rozłąką i weszła w kolejny związek, który jak dowiadujemy się wraz z rozwojem fabuły - nie jest aż tak satysfakcjonujący.
Akcja rozpoczyna się zwolnieniem Millie, co wzmaga na nowo jej problemy ze znalezieniem zatrudnienia. Ostaje zostaje zaangażowana do nowej pracy przez multimilionera, który po mimo ogromnego majątku, ma też w zanadrzu problemy prywatne. Podczas pierwszego spotkania, dziewczynie zostają przedstawione warunki kontraktu, zakres obowiązków i zasady, których musi przestrzegać. Jedną z nich jest nie otwieranie pewnych drzwi. Jednak znamy Millie nie od dziś i doskonale wiemy, że akurat tego zakazu ciężko jej będzie przestrzegać. Tym bardziej, że za owymi drzwiami może znajdować się osoba, która będzie potrzebowała jej pomocy.
Po doskonałej pierwszej części mogliśmy się spodziewać udanej kontynuacji. Autorka ma ogromny talent do tworzenia historii, które utrzymują czytelnika w napięciu. To czego mogliśmy być na 100% pewni to zaskakujący plot twist, który w tej części dosłownie zwala z nóg. Sama muszę przyznać, że przez część pierwszą "Sekretu" czegoś mi brakowało. Nie czułam tego polotu i zamartwiałam się czy moje wysokie oczekiwania nie zafundują mi kubła zimnej wody. Na szczęście Freida jest swego rodzaju mistrzynią w swoim fachu, co skutkuje tym, że wraz z rozpoczęciem części drugiej tej książki, wbijamy się w fotel i zostajemy w nim już do końca.
Autorka sprytnie przemyślała konstrukcje książki bo dosłownie wszystko tutaj działa na jej korzyść. Mamy krótkie rozdziały, zwięzłe zdania, interesującą fabułę, bohaterkę, którą zdążyliśmy polubić. No wszystko tutaj mówi "czytaj mnie". Przemierzamy tę książkę tak szybko, że czasami aż zastanawiałam się czy nie jest to za szybko.
Millie w tej części wydaje się być też troszkę inna. Zostaje nam wytłumaczone z czego to wynika i też nie można zapomnieć o fakcie, że akcja toczy się parę lat później więc bohaterka jest zdecydowanie bardziej doświadczona pewnymi wydarzeniami. Mimo to, wydawała mi się jakaś taka - naiwna. Jest nieco łagodniejsza w swojej nieokiełznanej osobowości. Wiele oddają jej bohaterowie poboczni bez których historia nie mogła by się skończyć tak jak się skończyła. Odbiera to jednak nieco sprawczości naszej głównej bohaterce a to jest jedna z tych rzeczy, za które tak mocno ją polubiłam wcześniej. Powodowało to mały zgrzyt w odbiorze książki. Zawiódł mnie też wątek romantyczny. Z dużo większym zaciekawieniem śledziłam relacje pracodawców Millie. Tam działo się zdecydowanie więcej i miało to pazur.
W ogólnym rozrachunku ta książka jest dobrą kontynuacją. Freida nie traci na jakości a plot twist, który funduje jest fenomenalny. Pozycja obowiązkowa dla fanów "przyjemnych" thrillerów i samej autorki. Jest to książka przy której z pewnością będziecie się dobrze bawić i spędzicie wspólnie interesujące pare godzin.

Komentarze
Prześlij komentarz