The pumpkin spice cafe - Laurie Gilmore

"The pumpkin spice cafe" to jedna z najbardziej jesieniarskich książek jakie przyjdzie wam przeczytać. Mamy tutaj bowiem do czynienia z bardzo przytulnym romansem owianym iście małomiasteczkowym klimatem doprawionym pumpkin spice.    

Jeanie przybywa do Dream Harbor aby od tej pory prowadzić tytułowe "Pumpkin Spice Cafe", które dostaje w opiekę od swojej cioci. Dziewczyna zdaje się być nieco zagubiona w nowej rzeczywistości, która tak bardzo odbiega od jej dotychczasowego życia. Jednak Jeanie chce zmian. Chce odnaleźć się w miasteczku i do niego należeć, co z początku wydaje się być zadaniem nie do wykonania przez temperament i roztrzepanie Jeanie. Na miejscu poznaje farmera Logana, który od razu przypada jej do gustu. Silny i przystojny, chociaż trochę zamknięty w sobie. Odziany z flanelową koszulę, krok po kroku zdobywa serce Jeanie. Sam nie jest jednak do końca przekonany o słuszności swych decyzji. Przez wydarzenia z przeszłości, które złamały mu serce i skazały na upokorzenie, broni się przed każdym poważniejszym zaangażowaniem. I dokąd los zaprowadzi tych dwoje całkiem różnych od siebie ludzi? 

Fabuła nie jest nazbyt skomplikowana. Nie spodziewajmy się tu pościgów i wybuchów. Zamiast tego dostaniemy bardzo cozy historię o dwójce zagubionych i przestraszonych ludzi, którzy spotykają się aby wypędzić swoje wzajemne troski. Książka obfituje w dużo łagodnego, aczkolwiek ironicznego humoru. Główna bohaterka jest urocza w swojej niezdarnej osobowości a jej rozmowy z bratem są doskonałe. Fajnie został oddany klimat małego miasteczka ze swojską społecznością, gdzie wszyscy wszystkich znają, i wszystko o wszystkich widzą. Troska mieszkańców o Logana jako o tego "swojego" jest całkiem słodka chociaż momentami aż za słodka. Mamy tutaj spotkania miejscowych i wspólne wyjścia z przyjaciółmi, jesienne festyny i obowiązkowo znalezionego kota. Wpleciony jest też motyw sabotażu kawiarni co oczywiście ma dodać fabule nieco rumieńca. Wszystkie wymagane punkty aby zaliczyć tę historię do tych miłych, ciepłych i przytulnych zostały odhaczone. Nie jest to literatura górnych lotów. Bohaterowie trochę zbyt szybko dla siebie przepadają i brak jakiegoś mocnego punktu załamania, ale to ma być przyjemna lektura umilająca nam jesienne wieczory a nie nominacja do literackiej nagrody nobla. Dlatego też, jeżeli szukacie czegoś pod kocyk i do gorącej czekolady, to jest to idealna propozycja dla was. Bardzo przyjemna i bardzo jesienna!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen