Belladonna - Adalyn Grace

"(...)śmierć jest ułaskawieniem tylko dla zmarłych, panie Thorly. Niewiele dba o tych, których zostawia."

Signa od dziecka widuje śmierć. Podczas gdy wszyscy wokoło umierają na wskutek zażycia trucizny jaką zawierają jagody Belladonny, ona zaś igra z losem, zawieszając się miedzy życiem a śmiercią przy ich każdym zażyciu. Otoczona obecnością śmierci pragnie się jej w jakikolwiek sposób pozbyć, bowiem jest to dziewczyna, która marzy o zupełnie przyzimnych sprawach. Pragnie chadzać na bale towarzyskie, poznać młodzieńca, któremu odda są rękę i każdego dnia będzie nosić piękne suknie. Kiedy kolejna z jej opiekunek umiera na wskutek niechcianej ingerencji dziewczyny, ta zostaje przeniesiona do rezydencji jej krewnych, rodziny Hawthworne'ów - Thorne Grove. Tam za sprawą jej unikalnej zdolności, czeka na nią zagadka śmierci do rozwiązania. 

Historia z gatunku fantasy, utrzymana w iście gotykim klimacie. Nie skomplikowana i bardzo przyjemna. Ukazany wątek śmierci jest ciekawy, bowiem ta zostaje przedstawiona jako ktoś wszechobecny i niepojęty a jednocześnie prawdziwie żywy i ludzki. W tej książce nie mogło oczywiście zabraknąć wątku romantycznego, który muszę przyznać na początku średnio mi leżał. Autorka później sprytnie wybrnęła, ale nie było to coś czego za nic w świecie nie można się domyślić. Akcja zwłaszcza na początku jest bardzo wciągająca, na środku trochę zwalnia aby przy końcu na powrót nabrać tempa. Sympatyzujemy z bohaterami, świat jest jasno przedstawiony. 

Belladonnę czytało mi się naprawdę przyjemnie. Myślę, że to dobre, lekkie fantasy bez żadnych widocznych wielkich skaz. Nada się świetnie na nadchodzące listopadowe wieczory i z pewnością nie rozczaruje. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#19 Wszyscy byliśmy za młodzi - Maria Lichoń

#27 Jak człowiek staje się mordercą - Richard Taylor

Boże, Beata! - Mateusz Glen